Pewnego dnia Konfucjusz zwrócił się do Laotse z pytaniem co należy robić, by uczynić życie innych ludzi lepszym. Ojciec taoizmu, miał odpowiedzieć: „Tak jak komary nie pozwalają człowiekowi zasnąć, tak gadanie o powinnościach wobec innych wprawia mnie w irytację.”

Brzmi dziwnie? Może wyjaśni to jedna z bajek Laotse.

W małej wsi pewien starzec miał pięknego białego konia, za którego wielcy ówczesnego świata oferowali mu fortunę. Starzec konia nigdy nie sprzedał mimo, że był biedny.

Ludzie ze wsi mówili mu, że jest głupcem bo mógłby być bogaczem i w końcu straci tego konia. Pewnego dnia, rzeczywiście nie znalazł konia w stajni.

Ludzie ze wsi byli źli i znów nazywali go głupcem. Wtedy on im powiedział, że na razie widzi tylko, że konia nie ma w stajni i że nie wiadomo co to oznacza. Po 2 tygodniach koń wrócił z tuzinem pięknych dzikich koni.

Ludzie ze wsi przepraszali i mówili, że miał rację. On na to powiedział, że na razie widzi, że koń przyprowadził inne dzikie konie. Syn starca ujeżdżając dzikie konie, połamał sobie nogi i skazał się na kule do końca życia.

Ludzi ze wsi mówili, że wielkie nieszczęście sie stało, że nie trzeba było… Starzec już nic nie mówił. Kiedy miesiąc później władca państwa rozpoczął wojnę, zabrano wszystkich młodych. Ludzie ze wsi mówili starcowi, że jego syn kaleka miał szczęście…

W sprawie innych koni, pod koniec XIX w. urzędnicy Paryża bili na alarm bo miastu groziła katastrofa za strony … ich kup.

Dzisiaj zewsząd słychać ostrzeżenia przed niezliczonymi zagrożeniami, od pazerności kapitalistów do kryzysu energetycznego z powodu wyczerpania zasobów ropy włącznie. Głosy prawdziwe jak paryskich rajców, ale obarczone drobnym błędem, mianowicie brakiem wiary w ludzkie możliwości.

Typowy umysł konfucjański jest przekonany o konieczności ratowania „ciemnych” ludzi, dzięki swojej przenikliwej umiejętności przewidywania rzeczywistości. Połączone jest to z kompulsywną koniecznością działania i niestety brakiem refleksji, mimo niezliczonych przykładów bezcelowości takich zachowań.

Czy może dziwić, że dzisiejszy reżim północnokoreański to karykatura konfucjanizmu a nie taoizmu?

Ja jestem spokojny o przyszłość, w przeciwieństwie do wątpiących twierdzę, że kryzys jest elementem rozwoju i kiedy np. ceny ropy pójdą w górę, znajdzie się człowiek, który rozpocznie przełom energetyczny (i wierzcie mi, nie będzie to urzędnik).

Na razie widzę tylko, że… konia nie ma w stajni.

Gubon

Autor prowadzi bloga: www.gubon.bblog.pl


Leave a Comment