Chcesz NAPRAWDĘ przyczynić się do likwidacji establishmentu – nie głosuj.
Jeśli szukać wspólnego mianownika wszystkich partii demokratycznej bandy to jest nim propagowanie uczestnictwa w wyborach.
Gdy chcesz wiedzieć, co robić – zapytaj o radę swego wroga. I zrób inaczej.
Jeśli uważasz partyjne kombinaty za szkodliwe dla siebie złodziejskie koterie a wszystkie te koterie zgodnym chórem krzyczą: „głosuj!” to możesz mieć bliskie pewności przekonanie, że krzyczą one nie w twoim lecz w swoim własnym interesie.
Na czym polega ten interes? Na atrapie ludzkiego poparcia. Na tym, że de facto to głosujący biorą na siebie ciężar odpowiedzialności zdejmując go z pleców polityków.
Co powiedzą politycy, gdy załamie się pieniądz, runie system emerytalny a „służba zdrowia” całkowicie zaprzestanie leczenia?
Powiedzą – sami sobie to wybieraliście, sami za tym głosowaliście. My byliśmy tylko wykonawcami waszej woli.
I będą mieli rację.
Trudno będzie ich ścigać na plażach Nowej Zelandii, w posiadłościach Południowej Afryki, apartamentach Hong-Kongu, Makau czy Bangkoku.
Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało…
W mediach usłyszy się, że udział w demokratycznym cyrku umożliwia zrobienie „czegoś” udzielenia „czemuś” poparcia, że ma się przynajmniej szansę, możliwość wpływu na „coś” podczas gdy wyborcza absencja to 100% brak tej możliwości.
Nieprawda. Absencja ma wpływ ogromny. Podmywa cały złodziejski cyrk. Powoduje wśród polityków strach i niepewność jutra. Wrzuca im na plecy odpowiedzialność. Daje silniejszą podstawę do ścigania.
A na co wpływa kartka wyborcza?
Na nic.
Wymyśl sobie dowolny postulat, który chciałbyś zrealizować. Idź i zagłosuj.
Udało ci się?
No właśnie


No Comments Yet